niedziela, 19 listopada 2017

Powolutku, w swoim tempie

Tak mi swego czasu napisała Hani. Miała 200% racje. I nie koniecznie przyczyną jest to, że oboje pracujemy czy fakt wykonywania samodzielnie wszystkiego. Przestałam się spieszyć, często i gęsto sama muszę dorosnąć do zmian. Musi się jakoś tak poukładać jak to ma wszystko wyglądać, część rzeczy musi się trafić:)......

Cały dom jest wypadkową głównie moich upodobań bo i ja wszytko wymyślam........

Nadszedł czas na remont w pokoju młodszej latorośli. Obiecałam mu w ubiegłym roku ale jakoś nie poszło. Wszystko tak magicznie przeciąga się...... 
Pokój był z serii " pouczymy się u twojego młodszego brata...". Nawet nie mam zdjęć znaczy się gdzieś mam ale nie wiem gdzie. Bo jak powiedziałam zabieramy się to tapeta była już częściowo zdarta:) 
Znalazłam tylko takie




Zależy mi na tym aby Panowie obaj mieli pokoje jakie Oni chcą. Co nie oznacza, że czegoś nie mogę przeszmuglować:). Umówmy się różowych zasłonek nawet nie próbowałam:)
Mikołaj miał w zasadzie jedno życzenie piłki na ścianie. Tapety z którą coś bym wymyśliła nie znalazłam ale fototapetę i owszem a co dalej?

Dla mnie taki charakterny i bardziej w stylu męskim jest beton. Bardzo mi się podoba ale cena stanowczo już nie. Chodzi mi tu o te specjalnie przygotowane preparaty. Przekopałam necika i doszłam do wniosku dam radę. W swej naiwności poszłam tak daleko, że nawet spróbowałam.






Tu już mi się podobało


Ale to miał być beton a nie ala stiukowa. Te moje powyższe poczynania to efekt naoglądania się klik
No po prostu bajka co nie?

Poszłam do szpitala, wróciłam z lekka się ogarnęłam i zabrałam za poprawki. Łatwo nie było. Pierwsza warstwa tynku maszynowego z farbą i efekt mizerny.


A tu już niczego sobie.


Jakby beton prawda?


Mikołaj dostał bieliźniarkę po swojej prababci Ani. Zdjęcia jak wyglądała zanim ją odnowiłam gdzieś mam..... Miała na pewno górkę. Nikt nie może mi powiedzieć jak wyglądała wiec składam ze zdobycznych elementów. Ten który stoi na niej przyjechał niedawno. Jest tylko umyty. Najprawdopodobniej to fragment z innej bieliźniarki.





Komoda ....... rzecz ujmując delikatnie wyrzucona a dla mnie zdobyczna. Panie Januszu bardzo dziękuje. Ja ją dostałam do spalenia. Całą drewniana z okleiną dębową. Jak spalić? Odnowiona, wyszlifowana, zmienione uchwyty, kluczyny pomalowane na czarno. Czekam jeszcze tylko na nowe nogi bo brakuje jednej.





Szafa przestawiona z łazienki. Znalazłam ją w mojej piwnicy jak wprowadziliśmy się do domu.


Mam zdjęcie zanim z nią zrobiłam porządek, była czymś czarnym oblepiona. Po dacie widać ile lat stała w łazience.



A tu drzwi skończone. Brakuje tylko klamek bo szyldy też już mam. Klamek, które będą mogły być zamocowane po założeniu szyldów. Wcale to nie taka prosta sprawa. Muszą mieć dosyć długie "bolce". Nie mieliśmy tylu opasek aby zamontować na wszystkie drzwi z każdej strony więc od pokoi są zrobione na wzór starych z.... listw przypodłogowych.


Takie mieliśmy drzwi przed wymianą ale drzwi to długa bajka, która trwa....niestety.


Fototapeta też już jest położona brakuje mi przy niej jakiegoś wykończenia. Jeszcze go nie znalazłam wiec pokaże jak już coś wymyślę. Chciałabym jeszcze zmienić panele. Tych po prostu nie cierpię. To jedyne jakie nie zmieniłam po przeprowadzce. 15 lat już się z nimi męczę. Znalazłam bajeczne klik lub te klik . Pozostaje jeszcze biurko, materializuje się pomalutku. Za dużo wymyślam drewniane, eklektyczne, podoba mi się drewniana żaluzja....

I tak minął kolejny miesiąc. W tzw między czasie powstało jeszcze kilka rzeczy (bo 3 miesiące bez wymyślania niby trwają)  takich tylko zrobionych przez mnie.
Dłużej nie zanudzam bo jutro rano wstać muszę. Spokojnej nocki życzę
pozdrawiam serdecznie
Ala

sobota, 21 października 2017

Garderoba

Drzwi a może bardziej na temat ich wymiany rozmawiać nie będziemy....Jakoś strasznie drażliwi jesteśmy jak słyszymy wymiana drzwi:) Jednak nie sposób nie wspomnieć o samych drzwiach bo i ich trochę nazbierałam. No to jak już mam a z miejscem kruchutko to czemu części nie wykorzystać na zbożny cel?:)
Pomysł na wykorzystanie części zbiorów jakoś tak sam przyszedł do mnie jak oglądałam u Hani Jej garderobę. Swoją drogą jest bajeczna. Nie mogę nie podziękować Hani za wszystkie zdjęcia jakie mi przysłała, za czas jaki poświęciła na pomierzenie elementów o które prosiłam. Najbardziej jednak za cierpliwość bo trochę się naoglądała zdjęć zanim złożyliśmy naszą garderobę. Haniu bardzo dziękuje za tą OGROMNĄ POMOC.
Nie można też nie wspomnieć o tych wszystkich, którzy pytali co tam porabiasz? Na hasło "garderobę" mniej odważni pytali "a gdzie?" bardziej dowcipni " a co Arek dobudowuje Ci pokój?:)" Cóż na szczęście mnie mało co może odwieźć z zaplanowanych prac. Lekko nie było. Ja nie mogę dźwigać, muszę się oszczędzać......kolejny szpital, M szkolenie..... i wszytko trwa......

Efekt prac jest jak na poniższym zdjęciu (na ścianę po lewej nie patrzymy w trakcie prac remontowych). Jest słusznych rozmiarów bo liczy sobie blisko 2,4 m wysokości i prawie 1,7 m szerokości.


Uprzedam lojalnie jest tego sporo:)

Zaczęłam od zbierania materiałów a w sumie tak dla ścisłości od posegregowania wszystkiego co mam i położenia w jedno miejsce tego co mogłoby ewentualnie się przydać. Ten wzór drzwi ze zdjęcia poniżej po prostu uwielbiam. Mam ich tylko dwie sztuki w tym zielone:)


I te zielone to chyba mierzyłam ze 100 razy


Nie dało się za nic ich wtrynić. Szukałam dalej, to co jest na tych poniżej to tony tłuszczu......


W sumie to nie wiem co gorsze ten tłuszcz czy ten pisak


Mając 4 sztuki drzwi o jednakowym wzorze wydawało by się, że już jestem w domu. Nic bardziej błędnego. Jeśli chodzi o wysokość to para długich i para krótkich no i tu ok. Ale patrząc na szerokość (nie drzwi tylko) środków to też dwie pary z tym, że para to jedne długie jedne krótkie. No i schody znowu. Na zdjęciach dobrze widać o czym piszę.



:) noce i dnie pracowaliśmy aby uzyskać efekt jak na poniższym zdjęciu.


Ze zbieractwa mojego uchowało się to i owo. Wszytko zniosłam do przedpokoju, bo ja to jednak wzrokowiec jestem.Nie wszystko wykorzystałam ale jeść nie woła niech czeka:)


Szafkę dostałam, bardzo ją lubię. Stała jakiś rok w kuchni.


Foremka to celowy zakup. Ja z tych nie co nie pieką więc z foremkami u mnie krucho.


Muszę się przyznać gdyby nie dodatkowe 4 "łapy" naszej nowej domowniczki pewnie byśmy rady nie dali:). W sumie łap 8 do pomocy, zawsze koło nas i nie ważne, że miejsca nie ma, mnóstwo narzędzi...... Ale jak takiego pomocnika nie kochać:)?


A foremka robi za ociekacz do parasoli


Zabudowana wygląda tak


Uchwyt to parasoli zrobiony ze starego drewnianego karnisza.


 Doszły pilastry, koperty, toczenia, korona dodatkowa od naszych drzwi, półka na kapelusze....


Z uwagi, że z prawej strony garderoby na tzw kominie stoi tremo to nie bardzo pasował stolik jak u Hani. Tremo stolik garderoba stolik nie bardzo. Postanowiłam postawić na siedzisko. A że szafkę bardzo lubię a w jej miejsce w kuchni, stoi już inna to można ją było do tego celu wykorzystać. Gabarytowo miej więcej było dobrze co nie przeszkadzało aby ją trochę podrasować:). Na zdjęciu stoi do góry nogami bo się klei.


Objętości jej dodaliśmy wstawiając drewniane kantówki a dla ozdoby ornamenty z pyłu drzewnego .



 Siedzisko ze starych parapetów, jedynie wyszorowane z charakterystycznym żłobieniem po środku. Dzięki dodaniu szafce kilku elementów jest na tyle ciężka, że jak ktoś nawet usiądzie na krawędzi nie poleci z całą szafką.


Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała tak uwielbianych przez mnie i na bank, tak pewnie samo mocno znienawidzonych przez mojego M listeweczek. Listewki też z odzysku.


Na powyższym zdjęciu widać jaki gruby jest ten parapet. Uratowany od pocięcia i spalenia.

 Efektem tej naszej pracy i mojej bujnej wyobraźni jest garderoba. Mam nadzieję, że chociaż trochę eklektyczna...... Denerwuje mnie jeszcze ta półka na kapelusze dlatego jeszcze jej nie skleiłam. Coś już mi świta:) ale nie będę M denerwować niech sobie to swoje auto konserwuje czy cóś:) Z uwagi, iż na drzwiach jest oryginalna pewnie 100-letnia a może i starsza farba postanowiłam ją zostawić. To drugi "mebel" w moim domu w kolorze śmietany. Całość po wyszorowaniu pomalowałam farbą kredową renesans kolor ANTIQUE WHITE.



Ten kaloryfer aż się prosi o zabudowę o czym ja doskonale wiem ale to auto:).... sami rozumiecie:) Jednak w pierwszej kolejności reszta drzwi. 
                                                          Przyjemnego, ciepłego, jesiennego weekendu życzę.
                                                                       pozdrawiam serdecznie


niedziela, 27 sierpnia 2017

Czas....

...... leci szybko jak się na nic nie czeka ......
Jak czeka się na ..... cokolwiek to dłuży się niemiłosiernie....... 

....... leży się na stole chirurgicznym i przy znieczuleniu miejscowym słyszy, czuje ...... mimo, że nie boli jak wycinają węzła szyjnego do badania. Podobnie jest, bynajmniej dla mnie, w przypadku kiedy czeka się na wynik biopsji.....
Każdemu przy czymś innym ten zegar spowalnia ale każdemu jakoś tak dziwnie mocno........

Wyniki odebrałam w czwartek, przy okazji usunięcia szwów. Blisko tydzień przed czasem kiedy miałam dzwonić z pytaniem, czy może już są.  Z gabinetu praktycznie wybiegłam, na dodatek z płaczem :). Mój M był przerażony....... chyba wszyscy na mnie patrzyli a ja tak się cieszyłam, że nie mogłam się powstrzymać. Pani dr po wyciągnięciu szwów sprawdziła....... były  moje wyniki, czyściutkie:)
Mam jeszcze jedną konsultacje z panem profesorem torakochirurgiem.......

......................................................

Mam za to na pewno szczęście do ludzi:)
W ramach zalecanego odpoczynku postanowiliśmy skorzystać z zaproszenia  Ani i Jej Męża. Anię poznałam w ubiegłym roku przez jeden z portali ...gdzie można oddać lub sprzedać coś co nie jest nam już potrzebne. Cały czas byłyśmy jedynie w kontakcie telefonicznym. Co prawda gadamy dłuuuuuugo przez telefon, ale nigdy się nie widziałyśmy:) Nam to jednak nie przeszkadzało w spotkaniu. Dzieli nas co prawda trochę kilometrów ale co tam.
I tak w piątek aby głowa nie myślała o szpitalu, chorobie....... o piątej rano wyjechaliśmy do Czacz-a zwiedzać "mekkę klamociarzy"- jak pisała Ita, ale również aby spotkać się z Anią i Krzysztofem. Zdjęć praktycznie nie robiłam. Skupiłam się na oglądaniu:) i radości, że mogę







e

Mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazje jechać.
Za to w sobotę wszyscy razem pojechaliśmy zwiedzać Zieloną Górę. My byliśmy po raz pierwszy. Piękne miasto. Bez dwóch zdań skradło moje serce. Oprócz zieleni jaka jest wszechobecna, a którą ja po prostu kocham ma mnóstwo klimatycznych, bardzo w moim guście kamienic. Tu już zdjęć trochę mam. Kilka gdzie nie napatoczył mi się żaden zwiedzający zamieszczam.

Jedna z wielu cudownych, przypadła mi do gustu przez te OCZYWIŚCIE zielone okna:) no i ta cegła.



Na punkcie symetrii też mam kota. W tej kamienicy jest tak bardzo namacalna.







A tego gościa znacie?






Skradł moje serce, siedział w różnych miejscach.




Chyba na tych parapetach najbardziej mi się podoba.



Koło palmiarni zielono-górskiej też się znalazł.



Próbował się chyba zaprzyjaźnić:) Mój M to ten z lewej oczywiście


Byliśmy również w Świebodzinie bo to tylko 20 km od Sulechowa. Grzech być tak blisko i nie zobaczyć największą żelbetonową rzeźbę Jezusa.



Spędziliśmy dwa cudowne dni z Cudownymi Ludźmi. Aniu, Krzysztofie bardzo ale to bardzo Wam dziękujemy za czas jaki mogliśmy z Wami spędzić, za wycieczki jakie nam zorganizowaliście:) i za tą babkę ziemniaczaną, którą Ania specjalnie dla nie piekła:) - pychotka.


                                                                       Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka
                                                                                       dla wszystkich odwiedzających
                                                                                            życzę z całego serca

                                                                                                           Ala

PS. Haniu dziękuje, nie wiesz jakie to dla mnie WAŻNE.