środa, 9 kwietnia 2014

WYRÓŻNIENIE i pisanki

Od Beaty otrzymałam


OGROMNIE dziękuje. Przyznaje, że było to bardzo dużym i szalenie miłym zaskoczeniem. Beatko odpowiadam na zadane przez Ciebie pytania:


 1.Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu? 
Życie:)) mamy je tylko jedno
 
2. Co Cię drażni u ludzi?
Chamstwo, głupota, leserstwo, kłamstwo, wysługiwanie się drugim człowiekiem,........ długo by wymieniać
 
3. Wolisz wypoczywać czynnie czy biernie?
Jak mówimy o wypoczynku to tylko czynnym:))) Kara dla mnie to nic nie robić. Jestem tak umęczona jak smok
 
4. Z czym Ci się kojarzy słowo "DOM"?
DOM to moja rodzina. Mój mąż i synowie ale i nasi rodzice i rodzeństwo. Życie zweryfikowało tą definicje lata temu.
5. Czy blogowanie stało się już częścią Twojego życia?
Stanowczo tak:)) Spotkałam mnóstwo fantastycznych osób od których można nauczyć się tak dużo.


A ja chciałabym wyróżnić następujące blogi 

http://aga-oaza.blogspot.com/ 
http://bellartdecor.blogspot.com/
http://gocha-lubi.blogspot.com/
http://jagodowyzagajnik.blogspot.com/
http://lovecoffeebreak.blogspot.com/
http://morkusovic.blogspot.com/
http://naszewiejskiezacisze.blogspot.com/
http://reminiscencje-maszka.blogspot.com/
http://zapachwspomnien.blogspot.com/
http://zielonykuferek.blogspot.com

jednocześnie chętnych wziąć udział w zabawie proszę o odpowiedzi na pytania:

1. Co Cię w życiu cieszy?
2. Z czego jesteś dumna?
3. Na chandrę najlepszy(a) jest.....
4. Uśmiecham się gdy.........
5. Najpiękniejszą kamienicą w Twoim mieście czy w najbliższym otoczeniu jest......
 I aby nie było, że nic nie robię to moja dłubanina:))) Taka byłam szczęśliwa jak je zrobiłam do czasu kiedy u Gosi, nie przeczytałam, że swoje lakieruje dużo, ale to dużo razy więcej.  Mina mi zrzedła. Robił je totalny laik czyli ja bez zdolności plastycznych - toć nawet cwietka nie umiem narysować. Szydełkowe zrobiła mi moja mama, ja nadal szczekam na szydełko. A wszystko wygląda tak:


 Taki mały sajgonik się zrobił się na stole:)))


 I koszyczek, ostatni zakup ryneczkowy








 Konwalia jeszcze nie polakierowana. Była pierwszą jaką zrobiłam.





 A tu moje cudeńko na "świeżynce" ryneczkowej, której nawet nie miałam czasy przemalować.
 




  i może z tyłu:))


 a może lepiej z boku:))


 
Teraz jestem na etapie innych wzorów jakie można powycinać ale jak na razie to tylko straty i efektów brak.

pozdrawiam serdecznie
Ala

poniedziałek, 17 marca 2014

zabudowany....

Nareszcie!!!! należało by dodać. Trochę to trwało, a zaczęło się bardzo niewinnie od zakupienia takich oto nóg.



Trochę poszwędałam się z nimi po domu i doszłam do wniosku, że może by zabudować kaloryfer? Uwielbiam okna takie w starym stylu z szerokimi parapetami. Poszperałam w piwnicy i wyszperałam różne kawałki jak widać poniżej ...


... jak to mówią "każdy z innej parafii". 
Na parapet przyklejona jest cieniutka sklejka. Aby parapet wychodził za kaloryfer najpierw została  wstawiona deska i wzmocniona kątownikami. Bez obaw można na parapecie stać, chociażby aby umyć okno. Aby wykończyć dookoła została przyklejona ozdobna listwa.


Wszystko razem wyglądało już całkiem całkiem. Ale będąc u  Anity te ornamenty wpadły mi w oko. I tym sposobem mam kokardy z kwiatami. Anito dziękuje:))) U góry dorobiłam dekory z foremki zakupionej dawno temu. Na dole też się wpasowały takie narożne. Leżała czekała na motywacje:))). .




Trochę się tych dekorów narobiłam - 24 sztuki. Miej więcej 1 sztuka na godzinę:))) Nie muszę mówić, że mój osobisty M bardzo się z tego cieszył. Żona zajęta, nic nie chce to tylko się cieszyć:)))





W trakcie szlifowania, a szlifuję na zewnątrz mam pomocnika :))) no może trochę za dużo powiedziane pomocnik,  raczej towarzysz. Wyglądamy miej więcej obie tak :)))


Efekt końcowy:











A to już w całej swej okazałości.



Na sam koniec moja zdobycz wymarzona. No może w tym stanie jeszcze nie był wymarzony:))


Ale jak już wygląda tak to i owszem


Jak na pierwsze tapicerowanie to nie ma się chyba o co czepiać? Ita dziękuje za namiary na len.
Pozdrawiam serdecznie
Ala

piątek, 28 lutego 2014

skrzynka na sztućce

Już tak mam. Jak coś wpadnie mi w oko to tak długo mi chodzi po głowie, aż coś wykombinuje. I tak właśnie było ze skrzynką na sztućce. Gdyby nie zawrotne ceny pomysł znacznie szybciej by się zmaterializował. Pośpiech to jednak nie jest zbyt dobry doradca. Moja skrzynka to sklecenie tego co miałam w domu czyli nie licząc mojej pracy żadne koszty. Może z jednym małym wyjątkiem tj listwy ale to niewielki wydatek. Chociaż dzięki tej listwie ..... ale o tym później.

Z takich oto zasobów



powstała moja.
Ten kawałek deseczki z nacięciami to



przód skrzynki. Ponacinałam aby łatwiej było zamontować i nie mierzyć wiecznie. A tak wyglądała przed zamontowaniem ramki. Na stole dodatkowo len i moje dziecko z kakao:)))) Ja tak biegałam z piwnicy do domu i z powrotem.





A tak wygląda skończona, no może prawie. Czekałam na zamówiony len. Już mam, musi jedynie wyschnąć po praniu. Zakupione na starociach tabliczki na karteczki tez się przydały:))





A będąc po listwę, koło sklepu, pod płotem znalazłam takie cuda




Pytałam czy mogę, pan z uśmiechem kiwnął głową więc się zaopiekowałam. W sumie mam ich aż tyle i tylko tyle. No to teraz myślę jak mam je wykorzystać. Stanowczo za dużo pomysłów:)))

Kolejną zdobyczą na starociach to pucharki do lodów. Idealnie bo sztuk 4. Trafiły mi się również szklanki z grubego szkła do wody, sosjerka i taca. Nawet 2 tace, jedną już przygarnęła moja siostra.



A na sam koniec prezent od mojej mamy. Uwielbiam jej cuda. 




Pozdrawiam serdecznie
Ala